| Kawały o wojsku |
|
|
|
| Autor: administrator 1 | |
| piątek, 14 marzec 2008 | |
|
Kawały o tesciowej...... więcej....
Pamiętajcie jeżeli w małżeństwie się nie układa , zawsze winne są dwie osoby…………….: ŻONA i TEŚCIOWA DOWCIPYP: Co je żołnierz? O: żołnierz je obrońca ojczyzny... P: Co ma żołnierz? O: żołnierz ma stać na straży obrony.... P: Co powinien zrobić żołnierz, będąc w składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar? O: Powinien wylecieć w powietrze! P: Co ma żołnierz pod łóżkiem? O: żołnierz pod łóżkiem ma utrzymywać porządek... P: Co ma żołnierz w plecaku? O: żołnierz w plecaku ma nosić swoje rzeczy... P: Co ma żołnierz w spodniach? O: żołnierz w spodniach ma chodzić długo i oszczędnie... P: Ile żołnierz ma par butów i z czego? O: żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. P: Jaki ma żołnierz płaszcz i po co? O: żołnierz ma płaszcz długi po kolana... P: Do czego służy żołnierzowi chlebak? O: Do noszenia granatów (żeby się nie chlebotały). P: Kiedy żołnierz może używać broni? O: Kiedy Bronia skończy 16 lat. P: Co to jest: zielone, ogolone i skacze? O: Żołnierz na dyskotece Major: Woda wrze w 90 stopni. Cisza na sali. Po chwili student: - Mnie uczyli że w 100 stopni. Major: W 90 stopni! Inni studenci zaczynają się śmiać. Major sprawdza w notatkach. - Przepraszam, 90 stopni to kat prosty. - Z jakiego materiału zrobiona jest lufa? - Ze stali. - Dwa. W książce pisze wyraźnie: Zamek zrobiony jest ze stali a lufa z analogicznego materiału. - Na Zachodzie mają: bombę atomową, artylerię atomową, rakiety atomowe, granaty atomowe,.. Śmiech na sali. - Z czego się śmiejecie! Rzuca się zza przeszkody stałej Kałuża to akwen wodny o bliżej nieokreślonych własnościach strategicznych, do przebycia którego wojsko nie potrzebuje sprzętu zmechanizowanego. Spadochroniarz: - Jestem na wysokości stu metrów nad ziemią! Czy mogę otworzyć spadochron? - Jeszcze nie! - Jestem pięćdziesiąt metrów nad ziemią, czy mogę... - Jeszcze nie! - Już tylko pięć metrów! - A co z pięciu metrów nie skoczysz bez spadochronu?! Ruscy żołnierze uciekają przed niemieckimi. Rosjanie skryli się w studni, a Niemcy przy niej się zatrzymawszy, zastanawiają się dokąd mogli uciec ścigani: - A może poszli do lasu... - A może poszli do lasu... - wtórują im Rosjanie z wnętrza studni. - A może schowali się w studni. - mówią Niemcy. - A może schowali się w studni. - powtarzają Rosjanie. - A może rzucimy tam granat. - A może poszli do lasu... Sierżant: - Pieprzyliście szeregowy, że umiecie gotować. Coście do cholery gotowaliw cywilu? - Smołę, panie sierżancie Rekrut- spadochroniarz skoczył i spadochron się nie otworzył. Próbuje rezerwowy i nic. Nagle widzi z dołu zbliża się jakiś sierżant. - Panie sierżancie! jak to się otwiera, bo ja to pierwszy raz. - Nie wiem - odpowiada sierżant - bo ja to jestem saperem co się pierwszy raz pomylił.... Co dziś będzie na obiad? - pyta żołnierz kucharza. - Jeszcze nie wiem. - Obiad ma być za pół godziny, a ty nie wiesz co ugotować?! - Bo my nazwy nadajemy dopiero wtedy, gdy potrawy są już gotowe. Na komisji wojskowej pytają poborowego: - Do you speak English? - Hee??? Pytają następnego: - Do you speak English? - Hee??? I następnego: - Do you speak Eglish? - Yes, I do. - Hee??? W wojsku niemożliwe jest: - okopać się w wodzie; - przewrócić hełm na lewą stronę; - odkręcić orzełka od hełmu - wydymać sprzątaczki z kompanii remontowej - ścisnać orła tak żeby się zesrał - rozbroić granat w dupie - A więc żołnierze mamy sześć stron świata. - Przepraszam panie sierżancie, ale mnie uczono, że mamy cztery - Macie rację, pomyliłem z gitarą... Żołnierz wysyła telegram do dziewczyny: - Przyjadę w sobotę jak będę mógł. Dziewczyna odtelegrafowała: - Będziesz mógł. Przyjeżdżaj. Dowódca kompani wzywa kaprala: - Słuchajcie, Kazikowi trzeba delikatnie powiedzieć o śmierci ojca. - Tak jest. Rozkaz. - Kompania zbiórka! - woła kapral. Kto ma ojca wystąp!... A ty Kazik gdzie się pchasz baranie. Szedł pijany generał z adiutantem przez las. Coś zaszeleściło w krzakach. Generał niewiele myśląc strzelił. Adiutant pobiegł zobaczyć co. Po chwili wraca: - Melduje posłusznie, że zastrzeliliście zwykłą krowę! - To nie mogła być zwykła krowa, zwykłe krowy nie wałęsają się po lasach! To musiała być dzika krowa! Idą dalej. Znowu coś zaszeleściło. Generał strzelił i adiutant poleciał sprawdzić. Wraca: - Melduję posłusznie, że zastrzeliliście dziką babę Jednym z ulubionych akcentów kapitana Stelmacha w studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był o powiedzenie: "A buty to się wam mają świecić jak psu co?" Na co kompania zgodnie i z entuzjazmem odkrzykiwała "Jaja". Raz kapitan z dumą popatrzył w dół i ku ogromnej radości kompanii dodał: "Albo jak moje". Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co był o napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablice. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica był a czysta! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablice i groźnie zapytał: - Kto to napisał?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. W wojsku kapral tłumaczy nową grę zręcznościową: - Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie. - A co dzieje się z tym, u którego granat eksploduje? - Ten wypada z gry. Odbywa się musztra. Żołnierze stoją w szeregu. Kapral daje komendę: - Prawą nogę do góry podnieść! Kowalskiemu się pomyliło i podniósł do góry lewą nogę. Kapral patrzy się wzdłuż szeregu i krzyczy: - Co za dureń podniósł obie nogi?! Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi: - Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów. Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta czy nie mogliby skakać ze 100 metrów. Zdziwiony sierżant odpowiada: - Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony! Na to wszyscy Rosjanie zgodnie: - Ooo!? To dzisiaj skaczemy że spadochronami? Na którymś wykładzie na środku sali, w sposób tajemniczy i niewyjaśniony, znalazł się pet. Do sali wchodzi pan major, zauważa pet i się pyta: - Czyj to pet? Odpowiada mu grobowa cisza, wiec pyta się znowu: - Czyj to pet? Znowu odpowiada mu grobowa cisza, pan major nie daje za wygrana i pyta się po raz trzeci: - Po raz ostatni pytam się, czyj to pet? Tym razem otrzymuje odpowiedz: - Niczyj, można wziąć! Pamiętnik partyzanta: Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. Środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył wszystkich z lasu. W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzić zmiany: - Teraz będziecie - mówi dowódca - zmieniać codziennie koszule. Tak jak w armii amerykańskiej - No to trzeba będzie ustalać kto z kim.... Leci dwudziestu partyzantów przez wieś, uciekają, mało w portki nie narobią. Obserwuje to staruszka i woła za nimi: - Hej chłopcy dlaczego tak uciekacie? - Gonią nas Niemcy. - Ilu? - Jeden, ale jaki wkurwiony!!! Sierżant wyjaśnia żołnierzom prawo ciążenia: - Jeśli rzucimy kamień do góry, to musi spaść z powrotem, zrozumiano? - A co będzie, obywatelu sierżancie, jeśli kamień spadnie do wody? - Nie zadawajcie głupich pytań, szeregowy Kowalski. Jesteście w artylerii, a nie w marynarce! Odbywa się szkolenie. Kaprala daje komendę: - Maski założyć. - Maski zdjąć. - Maski założyć. - Maski zdjąć. - Kowalski, dlaczego nie zdjąłeś maski? - Zdjąłem, obywatelu kapralu! - Ale morda... - Panie kapitanie, czy pan wie, że szeregowy Ecik skoczył bez spadochronu? - Oszalał. To już dzisiaj trzeci raz... - Ile razy śmieje się z kawału podoficer? - Trzy. Raz jak mu opowiedzą, drugi jak mu wytłumaczą, a trzeci jak zrozumie. - A ile razy śmieje się oficer? - Dwa. Jak mu opowiedzą i jak wytłumaczą. - A generał? - Raz, bo on sobie nie da wytłumaczyć. Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do żołnierzy: - Ci, co znają się na muzyce - wystąp! Z szeregu występuje czterech. - Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro. Z pamiętnika żołnierza: - Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ja w krzaki! To był dobry dzień... - Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień... - Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień... Generał wizytuje dywizje Czerwonych Beretów. Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachując szpicrutą. Widząc u jednego z żołnierzy niedopięty guzik, uderza go w brzuch i pyta: - Bolało? - Nie. - Dlaczego? - Bo jestem komandosem! Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień urlopu. Idąc dalej zauważa żołnierza z rozwiązanym butem. Uderza go w brzuch i pyta: - Bolało? - Nie. - Dlaczego? - Bo jestem komandosem! - Dać mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał. Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza wystającego chuja. Uderza w niego szpicrutą i pyta: - Bolało? - Nie. - Dlaczego? - Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu! - Kowalski! Powiedzcie, co będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho? - Będę gorzej słyszał, obywatelu sierżancie! - Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho? - Nie będę nic widział, bo mi hełm na oczy spadnie! Sierżant uczy żołnierzy młodego rocznika topografii: - Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ i południe. - To nie części a strony! - protestuje jeden z żołnierzy. - Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze! Pułkownik do majora: - Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia. Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ i tak nic nie będzie widać, proszę zebrać ludzi w sali gimnastycznej. Major do kapitana: - Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia. Kapitan do porucznika: - Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia. Porucznik do sierżanta: Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słońce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia. Sierżant do kaprala: - Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, zebrać wszystkich na plac ćwiczeń Dwaj szeregowi pomiędzy sobą: - Zdaje się, że jutro będzie padał deszcz. Słońce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Nie wiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia... Żołnierz pisze z koszar list do ojca, że dostał syfilisu. Ojciec odpisuje mu: - Ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach, ale noś to z honorem. Właściwie to saper myli się dwa razy w życiu: Pierwszy raz wtedy gdy zostaje saperem. Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to bach, Franek poszedł w przód, Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda! Zeżarł, a za chwile: - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą!!!, co robić? - Pij Franiu pij, bo się wyda!!! Wypił, i jak głupi rechocze. Pyta się Józek: - Ty, Franek z czego tak rechoczesz? - Trzymaj się mocno Józiu! Oni byka prowadzą! Panienka, pod wpływem "Czterech pancernych i psa", będąc samotną, napisała w ogłoszeniu matrymonialnym: - Poszukuje mężczyzny tak przystojnego jak Grigorij, tak miłego jak Janek, silnego jak Gustlik, odważnego jak Tomek i wiernego jak Szarik. Po miesiącu dostała odpowiedź: - Droga pani, co prawda nie jestem tak przystojny jak Grigorij, miły jak Janek, silny jak Gustlik, odważny jak Tomek i wierny jak Szarik, ale za to... lufę mam jak RUDY!!! Spotyka się dwóch kolegów: - Gdzie pracujesz? - W odlewni. - Co tam robisz? - Tajemnica wojskowa. - A ile ci plącą? - Dziesięć złotych od bomby, dwa od granatu. Dwóch kombatantów wspomina stare czasy: - Wiesz, ja już nie pamiętam, czy walczyłem w II armii w I wojnie światowej, czy w I armii w II wojnie światowej... - U mnie to samo, nie pamiętam czy dostałem kulą między łopatki, czy łopatką między kule... Kapitan wyjeżdżał służbowo więc wzywa do siebie kaprala i mówi: - Obywatelu kapralu, muszę wyjechać służbowo i nie będę mógł przeprowadzić cotygodniowej pogadanki z żołnierzami. W tym tygodniu wy ją poprowadzicie. Przygotowałem wam tu wszystko, czytajcie powoli i jak zostanie wam czas na pytania, to odpowiedzcie na to co potraficie. Pytania, na które nie potraficie odpowiedzieć zapiszcie sobie, dajcie jakąś odpowiedź wymijającą i ja odpowiem na nie za tydzień. Po powrocie wzywa kapitan do siebie kaprala i prosi o zdanie mu relacji: - Obywatelu kapitanie, zgodnie z rozkazem wszystko przeczytałem! - Były pytania? - Było jedno! - Jakie? - Czy to prawda, że Ziemia się kreci! - No i odpowiedzieliście? - Zgodnie z rozkazem dąłem odpowiedz wymijającą! - Jaką? - Odpierdol się! Podporucznik staje do raportu: - Podobno wrócił pan wczoraj do koszar pijany jak bela, wioząc ze sobą na taczce kompletnie zalanego oficera? - Tak jest, panie majorze - Obaj trzy dni aresztu. Kto to był? - Pan, panie majorze. Jednostka wojskowa musiała wystawić na zawody sportrowe boksera, a akurat nikt z poborowych nie uprawiał tego sportu. Dowódca rozkazał więc bronić honoru jednostki młodemu góralowi. Pierwsza runda Doświadczony bokser okłada niemiłosiernie górala. Koniec pierwszej rundy, - Wytrzymasz? - pyta dowódca górala. - Wytrzymam. W drugiej rundzie to samo. Góral przyjmuje grad ciosów. - Wytrzymasz? - pyta dowódca. - Nie wytrzymam. Teraz mu przypieprzę! Żołnierz przerażony nocnym atakiem nieprzyjaciela, ucieka na tyły. Nagle wpada na oficera. Stanął więc, wyprężył się, chcąc zameldować, ale w ciemności nie mógł rozpoznać jego stopnia. - Panie poruczniku! - rozpoczął na chybił trafił - melduję... - Nie jestem porucznikiem! - Panie kapitanie!... - Nie jestem kapitanem! - Panie pułkowniku!... - Nie jestem pułkownikiem! Jestem generałem! - Do diabła, to aż tak daleko uciekłem? Po rewolucji kulturajnej w Chinach. Sztab generalny szykuje plan inwazji na ZSRR. Głównodowodzący przedstawia założenia strategiczne operacji: - Od wschodu pójdzie 300 milonów żołnierzy od zachodu ruszy 200 milionów, a środkiem pójdą czołgi. Na to wstaje głównodowodzący wojsk pancernych i pyta: - OBA? - Panie kapitanie, mam czterech jeńców! - To daj ich tu! - Ale oni nie chcą mnie puścić. Kapral pyta szeregowca: - Z czego zrobiona jest lufa karabinu? - Ze stali. - Dobrze z czego zrobiony jest zamek karabinu? - Tez ze stali - Źle. - Dlaczego źle? - Spójrzcie sami, szeregowy, co tu w książce napisali: "Zamek zrobiony jest z tego samego materiału" Sierżant wyjaśnia żołnierzom prawo ciążenia: - Jeśli rzucimy kamień do góry, to musi spaść z powrotem, zrozumiano? - A co będzie, obywatelu sierżancie, jeśli kamień spadnie do wody? - Nie zadawajcie głupich pytań, szeregowy Kowalski. Jesteście w artylerii, a nie w marynarce! Odbywa się szkolenie. Kaprala daje komendę: - Maski założyć - Maski zdjąć - Maski założyć - Maski zdjąć - Kowalski, dlaczego nie zdjąłeś maski? - Zdjąłem, obywatelu kapralu! - Ale morda ... Czasoprzestrzeń w wojsku jest wtedy gdy kapral powie : - Sprzątaj korytarz od tego miejsca aż do obiadu. Co powinien zrobić żołnierz, będąc w składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar? - Powinien wylecieć w powietrze! - Ile razy śmieje się z kawału podoficer? - Trzy. Raz jak mu opowiedzą, drugi jak mu wytłumaczą, a trzeci jak zrozumie. - A ile razy śmieje się oficer? - Dwa. Jak mu opowiedzą i jak wytłumaczą. - A generał? - Raz, bo on sobie nie da wytłumaczyć. Podczas zbiorki kompanii kapral mówi do żołnierzy: - Ci, co znają się na muzyce - wystąp! Z szeregu występuje czterech. - Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro. Z pamiętnika żołnierza: - Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ja w krzaki! To był dobry dzień... - Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień... - Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień... Generał wizytuje dywizje Czerwonych Beretów. Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachując szpicruta. Widząc u jednego z żołnierzy niedopity guzik, uderza go w brzuch i pyta: - Bolało? - Nie. - Dlaczego? - Bo jestem komandosem! Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień urlopu. Idąc dalej zauważa żołnierza z rozwiązanym butem. Uderza go w brzuch i pyta: - Bolało? - Nie. - Dlaczego? - Bo jestem komandosem! - Dąć mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał. Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza wystającego ch*a. Uderza w niego szpicruta i pyta: - Bolało? - Nie. - Dlaczego? - Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu! - Kowalski! Powiedzcie, co będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho? - Będę gorzej słyszał, obywatelu sierżancie! - Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho? - Nie będę nic widział, bo mi hełm na oczy spadnie! Sierżant uczy żołnierzy młodego rocznika topografii: - Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ i południe. - To nie części a strony! - protestuje jeden z żołnierzy. - Głupstwa gadacie! Strony SA w gitarze! Kapral szkoli szeregowców: - Woda wrze w temperaturze 90 stopni. - A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni! - Niemożliwe! - mówi kapral sprawdzając coś w swoim notesie. - Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90 stopni to kąt prosty! Wyskoczył spadochroniarz z samolotu i z wrażenia zapomniał, jak uruchomić spadochron. Szarpie się przez chwile, ale widzi, ze nic z tego. Nagle widzi żołnierza , który leci obok niego do góry. - Hej bracie! Jak otworzyć ten cholerny spadochron? - Sorty ,ja z saperów... Pułkownik do majora: Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia. Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ i tak nic nie będzie widać, proszę zebrać ludzi w sali gimnastycznej. Major do kapitana: Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia. Kapitan do porucznika: Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia. Porucznik do sierżanta: Joto o 9:00 pułkownik zaćmi Słonce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia. Sierżant do kaprala: Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, żebrać wszystkich na plac ćwiczeń. Dwaj szeregowi pomiędzy sobą: Zdaje się, ze jutro będzie padał deszcz. Słonce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia... Żołnierz pisze z koszar list do ojca, ze dostał syfilis. Ojciec odpisuje mu: "ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach, ale nos to z honorem". Właściwie to saper myli się dwa razy w życiu. Pierwszy raz wtedy gdy zostaje saperem. W wojsku kapral tłumaczy nową grę zręcznościową: - Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie. - A co dzieje się z tym, u którego granat eksploduje? - Ten wypada z gry. Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do żołnierzy: - Ci, co znają się na muzyce - wystąp! Z szeregu występuje czterech. - Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro. - Kowalski! Powiedzcie, co będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho? - Będę gorzej słyszał, obywatelu sierżancie! - Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho? - Nie będę nic widział, bo mi hełm na oczy spadnie! Z pamiętnika partyzanta: "Poniedziałek - goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek - Niemcy gonili nas po lesie. Środa - przyszedł leśniczy i nas wszystkich opieprzył i wygonił.
Co robi Jarosław Kaczyński gdy go pytają o tematy związane z seksem??? -Odwraca kota ogonem…
|
|
| Zmieniony ( sobota, 12 kwiecień 2008 ) |




